That Guy #1

-To ten koleś?! Już go gdzieś widziałem.

-Co??

– Z rok temu jechałem metrem, pamiętam to jak dziś, takich historii się nie zapomina. Miałem właśnie wsiąść, ale Ten Koleś pojawił się w przedziale. Niby nikt, zwyczajny ktoś. Okulary, czapka z daszkiem, podobny do nikogo. Byłem już przy drzwiach i się zaczęło.

Najpierw z jego kieszeni popłynęła muzyka, jakaś taka muzyka. Wyciągnął głośnik bluetooth, postawił na podłodze i zaczął wywijać węgorza, a jego ręka była naprawdę jak złamana. Nikt nie wiedział o co chodzi, ale mu w niczym to nie przeszkadzało, był tylko On i ta jego ciskająca się muzyka. To było tak dziwne, że nawet nie wiedziałem kiedy pociąg ruszył dalej. Najdziwniejsze było to, że zamiast się zdenerwować nie mogłem oderwać wzroku od całej sytuacji.

Gość łamał prawa grawitacji, łapał się poręczy, zawisał, kręcił się, czego on nie robił. W pewnym momencie muzyka zgasła, a gość zawisł w bezruchu głową w dół jak gibon zaglądający do sąsiada czy mu już rybki zdechły. Potem zaczęło się na maksa. Muzyka jak po zacnych pigułkach na kaszel, legalnego pochodzenia, wystrzeliła w powietrze. Pół przedziału wstało i zaczęło „tańczyć”, a reszta patrzyła na wszystko jak rycerze patrzyliby na lecący samolot, czyli ogólnie WTF !? A potem i rycerze zaczęli wywijać obertasa. Jednak najdziwniejsze było to, że koleś zniknął, muzyka przestała grać, a ludzie wciąż w dziwny sposób się ruszali. Nie powiem, też wpadłem w ten cały obłędny trans. Osoby nowo wsiadające do wagonu musiały mieć „coś” w głowie i to konkretne „coś” bo po wejściu od razu cofały się na peron, a pociąg już nie ruszył.

Jak to w życiu bywa, dobra zabawa kończy się zimnym prysznicem. Wisienką na torcie było wparowanie straży miejskiej, która nie wiedziała co zrobić, ale już nic nie musiała, bo myśmy już skończyli. Jedynie pewna kobieta dostała mandat, za obnażanie się w miejscu publicznym, bo zdjęła całą górę i machała stanikiem. Wydawało się, że cała sytuacja trwała z pół godziny, ale w rzeczywistości minęło niecałe 10 minut, od początku grania muzyki do wizyty straży miejskiej.

-No i? Ale o co Panu chodzi…

– No tak mi się skojarzyło……

Jedna myśl na temat “That Guy #1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s